Tysiące polityków walczą o Twój głos
Nazwisk Błochowiak, Martyniuk i Drzewiecki najpewniej nie usłyszymy po 9 października. Ci posłowie, razem z kilkudziesięcioma innymi politykami, nie startują bowiem w tegorocznych wyborach parlamentarnych. Za to szansę na mandat ma wiele nowych twarzy, głównie nauczycieli i przedsiębiorców.
Czterysta sześćdziesiąt miejsc w Sejmie
Wybory do Sejmu VII kadencji to starcie kilku tysięcy kandydatów o 460 miejsc w sali plenarnej na ulicy Wiejskiej. Największe komitety wyborcze na swoich listach wystawiły po kilkaset kandydatów w skali całego kraju. Która partia wystawiła ich najwięcej? Ile miejsca wygospodarowano dla kobiet? Czy parytet – przynajmniej na etapie tworzenia list – zdaje egzamin? Czy może raczej panie upycha się na końcowych miejscach, gdzie ich szanse na elekcję są bliskie zera?
Kto najchętniej kandyduje do izby niższej? Ekonomiści, prawnicy, politolodzy? Czyje miejsca mogą zająć i kogo na pewno nie zobaczymy po 9 października w parlamencie, a kto chciałby zamienić poselski mandat na senatorską dietę? Na wszystkie te pytania, w przystępnej formie odpowiada poniższa wyborcza infografika.
Posłowie nie oddadzą łatwo mandatów
Przeciętny kandydat na posła jest więc w 2/5 kobietą i w 3/5 mężczyzną, z zawodu nauczycielem. Startuje z list ugrupowania, które zarejestrowało kandydatów we wszystkich okręgach. Jeśli wcześniej taka osoba była parlamentarzystą, 9 października najpewniej walczyć będzie o reelekcję lub przejście do Izby Wyższej. Posłowie, którym w ciągu ostatnich 4 lat zdarzyło się odejść, zostać wykluczonym z największych partii politycznych, bądź popaść w kłopoty z prawem lub alkoholem, najczęściej startują pod własnym szyldem (jak np. dawni politycy PiS startujący z PJN, czy Zbigniew Chlebowski ubiegający się o mandat senatora), rzadziej rezygnują z wielkiej polityki (chociaż i takie wyjątki się zdarzają, jak np. Wojciech Mojzesowicz czy Mirosław Drzewiecki).
Wydaje się, że do parlamentu łatwiej się dostać, niż na niektóre uczelnie. 15 osób na jedno miejsce to stosunkowo niedużo, zwłaszcza biorąc pod uwagę prestiż stanowiska i korzyści z niego wynikające. Jednak o tym, kto z ponad 7000 kandydatów przeprowadzi się za trzy tygodnie do stolicy – inaczej niż w przypadku rekrutacji na studia – zadecydujemy wszyscy razem.
Polityka to dziedzina, której nieodłącznym elementem jest spór i polemika. Nie oznacza to jednak, że rozmowa o sprawach publicznych musi przybierać postać kłótni. Staraj się dyskutować zamiast obrażać, argumentować zamiast krzyczeć, przemyśleć racje interlokutora zamiast bezmyślnie im zaprzeczać. Z góry dziękuję.
-
Ania
Pokolenie dwudziestolatków socjalizm zna z filmów Barei i z rodzinnych opowieści o pustych sklepowych półkach czy corocznych wyjazdach na gwarantowane wczasy.
Napisana publicystycznym językiem rozprawa naukowa nt. późnego, postprodukcyjnego kapitalizmu. Bezlitosna dla patologii wszechobecnego marketingu.




