Kojarzycie "Koko-koko Euro spoko" w wersji Gotye? Manager Jarzębinek, autorek oryginału, zamierza podać do sądu... http://t.co/OeiuFcGY

Pokolenie dwudziestolatków socjalizm zna z filmów Barei i z rodzinnych opowieści o pustych sklepowych półkach czy corocznych wyjazdach na gwarantowane wczasy.

Napisana publicystycznym językiem rozprawa naukowa nt. późnego, postprodukcyjnego kapitalizmu. Bezlitosna dla patologii wszechobecnego marketingu.



PiS jest słaby

Premier Donald Tusk po raz kolejny wezwał Jarosława Kaczyńskiego do telewizyjnej debaty. Tym razem chce rozmawiać natychmiast, jeszcze dziś. I nie ma nic przeciwko liderom pozostałych partii. PiS konsekwentnie odmawia.

Platforma Obywatelska znów chce „poważnej debaty” z największą partią opozycyjną. Znowu, bo na wieść o otwarciu tzw. „Centrum Programowego PiS” partia rządząca nagle straciła ochotę do rozmowy. Ustami szefa sztabu wyborczego, PO informowała wczoraj, że nie będzie debatować z PiS na warunkach tej partii. Dzisiaj Donald Tusk wyjaśnił, że osobiście zabronił swoim ministrom stawiać się w siedzibie PiS. Zamiast członków rządu gotowość do debaty zgłosił sam premier.

Bezpośrednie starcia przed obiektywami kamer to pięta achillesowa Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński doskonale zdaje sobie sprawę, że o zwycięstwie częściej od twardych danych decyduje sposób ich prezentacji, złośliwostki, swoista aktorska gra.

Syndrom Balcerowicza

Najnowszym przykładem takiego starcia może być debata Balcerowicz – Rostowski, podczas której Minister Finansów pokonał ekonomistę głównie dzięki erystycznym sztuczkom.

Kliknij, by przejść do debaty Balcerowicz - Rostowski

Rostowski zwracał się do Balcerowicza per „drogi Leszku”, umniejszając tym samym rangę byłego wicepremiera, ministra finansów i prezesa NBP. Ponadto przedstawiciel Platformy nie odpowiadał na pytania profesora, omijał temat i wspomagał się przygotowanymi wcześniej wykresami i tabelami. O tych ostatnich nie było mowy przed spotkaniem. Skomplikowana materia sporu także zrobiła swoje. Wprawny propagandysta pokonał doktora habilitowanego nauk ekonomicznych, który w normalnych warunkach potrafił celnie wypunktować wszystkie słabości swojego rywala.

Kryzys na Zielonej Wyspie

Sytuacja, w jakiej znajduje się nasz kraj, jest jednak bardzo ciężka. Zwłaszcza gospodarczo. Rząd Donalda Tuska w 4 lata wypracował deficyt budżetowy sięgający 122 mld zł. A to najbardziej optymistyczna prognoza.  W innych dziedzinach nie jest lepiej – koleją wstrząsają strajki pracowników, pociągi paraliżuje zmiana rozkładu jazdy, drożeje komunikacja miejska, mamy najdroższe w historii paliwo, a frank szwajcarski bije kolejne rekordy.

A to nie koniec – inflacja w czerwcu wyniosła 4,2%, poziom bezrobocia 11,8% (prawie 2 miliony osób bez pracy!). Ponadto średnie ceny artykułów pierwszej potrzeby wg. szacunków Eurostatu wzrosły od 2005 roku o 15,6%. To sytuacja dramatyczna dla domowych budżetów, ale – paradoksalnie – bardzo korzystna dla partii opozycyjnych.

Pomimo totalnej klapy „taniego państwa” i coraz łatwiej dostrzegalnego mirażu „zielonej wyspy”, PiS unika bezpośredniego starcia z ekipą Tuska. Powodem ma być brak zaufania do organizujących spotkanie mediów i chęć rozmawiania tylko o partyjnych programach. Jednak faktyczną przyczyną tej niechęci jest najpewniej obawa przed językowymi sztuczkami, PR-owskimi zagrywkami, nieumówionymi gadżetami, z których PO korzysta regularnie.

Emocje wygrywają z argumentami

W oczach przeciętnego wyborcy sprawa jest jednak o wiele prostsza – PO wykazuje się gotowością do debaty, do rozliczenia 4 lat rządów Donalda Tuska. Platforma jest silna i pewna swego. Ten wizerunek partia uzupełnia spotami, w których stara się pokazać Polaków zadowolonych z ekipy premiera.

PiS przegrywa to starcie. Unikając sposobności do rozliczenia rządzących, partia Jarosława Kaczyńskiego pokazuje swoją słabość w pełnej krasie. Chociaż za unikaniem debaty przemawiają racjonalne z politycznego punktu widzenia przesłanki, to dla wyborców może być to ruch niezrozumiały. Najwierniejsi sympatycy Prawa i Sprawiedliwości pozostaną niewzruszeni i pełni wyrozumiałości dla byłego premiera. Wyborcy niezdecydowani i wahający się poczują raczej rozczarowanie i zniechęcenie względem największej opozycji.

Merytoryczne wypunktowanie rządu Donalda Tuska to zadanie, z którym spokojnie poradziłby sobie każdy poseł PiS-u, nawet tak wyśmiewana w ostatnich dniach Beata Szydło. Kluczem do zwycięstwa w debacie jest jednak atrakcyjne zaprezentowanie tych informacji, podanie politycznego komunikatu w postaci smakowitego dania. Problemem, z którym PiS nie poradził sobie przez cztery lata rządów PO, jest nieumiejętność przeciwstawienia językowi  pustych emocji, języka atrakcyjnych faktów. Dlatego, do czasu znalezienia rozwiązania, żadnych debat PO-PiS nie będzie.

TAGI: , , , ,
RSS WPISÓW
Podobne wpisy:

Drogi czytelniku!
Polityka to dziedzina, której nieodłącznym elementem jest spór i polemika. Nie oznacza to jednak, że rozmowa o sprawach publicznych musi przybierać postać kłótni. Staraj się dyskutować zamiast obrażać, argumentować zamiast krzyczeć, przemyśleć racje interlokutora zamiast bezmyślnie im zaprzeczać. Z góry dziękuję.
  • czmysia

    Nie polemizuj w ogóle , jeśli z góry wiesz, że twój przeciwnik ma zamiar  wpuścić cię w maliny oraz, że w tej właśnie branży jest do perfekcji wyszkolony  przez cały  sztab swoich medialno- pijarowskich popleczników.

  • http://sprae.jogger.pl sprae

    Jak ktoś nie umie konkurować, to zawsze może strugać poszkodowanego sierotę.

  • http://piechula.com.pl/ Piechuła

    Coś jest w tym podejściu. Natomiast tak jak piszę powyżej – dla przeciętnego wyborcy to raczej ucieczka niż rozsądny krok.

  • http://piechula.com.pl/ Piechuła

    Częściowo się zgadzam.
    Opozycja powinna być gotowa do debaty w każdych okolicznościach, nawet na 5 minut po wstaniu z łóżka. Zwłaszcza przy tak słabym rządzie.

  • http://minio.xt.pl Minio

    Dotychczas w żadnych mediach nie udało mi się znaleźć najważniejszej informacji – na jakich zasadach miałyby się odbywać debaty w Centrum Programowym PiS? Można się tylko dowiedzieć że opozycja zaprasza, rządzący odmawiają.

    Jeżeli przebieg debaty w CPPiS nie ma być powszechnie dostępny (tak jak przebieg debaty telewizyjnej, do której zapraszają rządzący), to ja w pełni popieram decyzje Tuska, żeby w takich debatach nie brać udziału. Co to za debata, która odbywa się za zamkniętymi drzwiami? I co, później media dostaną przygotowane streszczenia tego, co się wydarzyło?

    Jeżeli debata rzeczywiście „ma przygotować obywateli do podejmowania najważniejszej decyzji” (co miał stwierdzić Kaczyński otwierając CPPiS), to musi być ogólnie dostępna. Nie musi być transmitowana na żywo – może być nagrana a potem wyemitowana. Cała debata powinna być udostępniona na stronie internetowej do ściągnięcia, żeby najbardziej zainteresowani mogli się z nią zapoznać. W idealnym świecie również gazety wydrukowałyby dodatek z transkrypcją całej debaty. Dopiero wtedy można powiedzieć, że miała sens i przygotowywała obywateli do wyborów. 

    > Sytuacja, w jakiej znajduje się nasz kraj, jest jednak bardzo ciężka. Zwłaszcza gospodarczo. (…) W innych dziedzinach nie jest lepiej – koleją wstrząsają strajki pracowników, pociągi paraliżuje zmiana rozkładu jazdy, drożeje komunikacja miejska, mamy najdroższe w historii paliwo, a frank szwajcarski bije kolejne rekordy.

    Ten fragment sugeruje, że siła szwajcarskiej waluty jest winą rządu Tuska.

  • http://piechula.com.pl/ Piechuła

    Gdy politycy PiS czekali na min. Hall w Centrum Programowym, wraz z nimi byli reporterzy wszystkich najważniejszych stacji – TVN, TVN24, Polsat, Polsat News, TVP, TVP Info, Super Stacja, PAP + dziennikarze radiowi.

    Co do drugiej części – opis sytuacji w jakiej znajduje się nasz kraj jest obrazą dla Donalda Tuska? Mam nadzieję, że nie taką by nasłać na mnie ABW… ;)