Durczok, tym gorzej dla Faktów
Przewodniczący sejmowej komisji ds. politycznych nacisków na służby specjalne pomylił role. Miał potwierdzić medialne spekulacje nt. praktyk rządu Jarosława Kaczyńskiego, a zaczął bawić się w sąd. Zamiast dziennikarzom, dał wiarę dowodom. To, według Kamila Durczoka, niewybaczalny błąd.
Członkowie komisji ds. nacisków przyjęli poprawki do projektu raportu przygotowanego przez przewodniczącego Andrzeja Czumę. Poprawki całkowicie zmieniające ów dokument. Takiego przebiegu spraw można się było spodziewać. Zwłaszcza po lekturze felietonu redaktora naczelnego „Faktów TVN”, Kamila Durczoka.
Dowody nie wytrzymują zderzenia z prostą informacją
W opublikowanym 12 sierpnia bieżącego roku na drugiej stronie „Dziennika Zachodniego” (część „Polski The Times”) tekście redaktor pisze:
Andrzej Czuma pomylił role. Postanowił być jak sąd dający wiarę dowodom. Przyjął, że wątpliwości nie powinny być przedmiotem dalszego badania, tylko rozstrzygnięte na korzyść podejrzanego. Zapomniał, że to sejmowa komisja, która ma być lekcją dla polityków. A wnioski z tej lekcji są i takie, że nie wolno dopuszczać do cienia podejrzeń, że politycy wywierają bezpośrednio lub pośrednio nacisk na instytucje, które powinny pracować bez cienia podejrzenia o stronniczość i uległość
W tym kontekście raport Czumy nie wytrzymuje zderzenia z prostą i powszechnie znaną informacją o naradach z udziałem premiera, na których omawiano co ważniejsze śledztwa.
Mówiąc wprost – raport Czumy jest nie do zaakceptowania nie dlatego, że zawiera informacje nieprawdziwe, ale dlatego, że nie nadaje mocy urzędowej prostym i powszechnie znanym informacjom. Ba, wręcz im zaprzecza, dając przy tym wiarę dowodom.
Co warte odnotowania, autor zacytowanych powyżej słów jest redaktorem naczelnym największego i najbardziej opiniotwórczego serwisu informacyjnego w Polsce. Serwis ten nosi nazwę – o słodka ironio – „Fakty”.
Durczok ciężarem dla Faktów
Durczok, uznając dowody za mniej wartościowe od informacji, które nie mają – jak ustaliła pierwotnie komisja ds. nacisków – pokrycia w rzeczywistości, kompromituje nie tylko siebie ale cały serwis informacyjny, którego jest szefem. Można się bowiem zastanawiać, jak wygląda linia redakcji „Faktów”. Złośliwiec zapytałby czy redaktor naczelny sprawdza każdy materiał pod kątem zawierzania dowodom? I czy te newsy, które się na nich opierają, mają szansę by trafić na antenę? To absurd, jednak dokładnie taką postawę Kamil Durczok zaprezentował w felietonie z „Dziennika Zachodniego”.
Całkiem poważnie można natomiast zastanawiać się, jak często u redaktora naczelnego „Faktów TVN” sympatie polityczne biorą górę nad interesem społecznym i dowodami. I jak wielki wpływ może mieć taka postawa na informacje przekazywane przez wspomnianą już wielokrotnie stację. Odpowiedzi każdy z nas musi udzielić sobie we własnym zakresie.
Polityka to dziedzina, której nieodłącznym elementem jest spór i polemika. Nie oznacza to jednak, że rozmowa o sprawach publicznych musi przybierać postać kłótni. Staraj się dyskutować zamiast obrażać, argumentować zamiast krzyczeć, przemyśleć racje interlokutora zamiast bezmyślnie im zaprzeczać. Z góry dziękuję.
Pokolenie dwudziestolatków socjalizm zna z filmów Barei i z rodzinnych opowieści o pustych sklepowych półkach czy corocznych wyjazdach na gwarantowane wczasy.
Napisana publicystycznym językiem rozprawa naukowa nt. późnego, postprodukcyjnego kapitalizmu. Bezlitosna dla patologii wszechobecnego marketingu.



